Jestem złym testerem

Przybywa nam rodzimych autorów gier planszowych.  Rebel i Galakta poszukują testerów, a spotkania Monsoon Group biją rekordy frekwencji. Nie wiem jednak, czy jest miejsce również dla mnie. Jestem złym testerem.

Testerzy muszą być okrutni. Autor powinien im przypominać, że przecież dążą razem do stworzenia czegoś, a nie zniszczenia. Gdy gra zostanie wydana rynek będzie dla niej bezwzględny. Nikt nie będzie mógł już jej wtedy bronić . Jeżeli będzie kiepska to klienci nie zostawią na autorze i wydawcy suchej nitki. Zanim drogi czytelniku skończysz pisać swój komentarz w stylu „co ty gówniarzu wiesz o projektowaniu i testowaniu gier” wstrzymaj się chwilę. To nie są moje słowa, lecz Reinera Knizi.

Na ostatnim konwencje Kocioł Monsoon Group miała ten wielki przywilej spotkania się osobiście z Reinerem. Gdy rozmowa zeszła na testowanie gier zaczął od stwierdzenia, że testerzy powinni być okrutni. Tutaj co niektórzy zaśmiali się, spojrzeli na mnie, a jeden taki to mnie nawet klepną w plecy. Doktorek spojrzał się na mnie dziwnie, a ja zrozumiałem, że jestem złym testerem. Muszę to najwidoczniej zaakceptować. Odczuwam jednak potrzebę wytłumaczenia jak podchodzę do testowania gier planszowych.

Zakładam, drogi autorze, że przynosząc gry na testy Monsoon Group chcesz wydać swoją grę? To jest ważne pytanie. Jeżeli projektujesz dla przyjemności, rodziny, znajomych lub do szuflady zaznacz to od razu na początku. Pogramy, pośmiejemy się, miło spędzimy czas, a przy okazji może uda nam się poprawić Twój projekt. Jeżeli grę chcesz wydać przygotuj się na krytykę.

Testując staram się odciąć od osoby projektanta. Jakby go przy testowaniu nie było. Optymalnym byłoby rozwiązanie stosowane przy testowaniu gier komputerowych, albo przesłuchiwaniu podejrzanych. Testerzy siedzą sobie w pokoju, grają i rozmawiają. Autor obserwuje ich zza lustra weneckiego i notuje wszystkie uwagi. Bezosobowo. Trudne do zrealizowania w sali wykładowej gdzie odbywają się spotkania Monsoon Group. Dlatego tutaj muszę polegać na swoim męskim, zadaniowym podejściu do sprawy. Czy mechanika zgrzyta? Czy temat pasuje? Czy gra nie jest za długa/za krótka? Czy można lepiej dobrać komponenty, zaprezentować czytelniej informacje? Czy było już coś podobnego? Czy mnie to bawi? Czy będzie bawić moją żonę? Itd. Jak widać zadanie trudne, tak więc musisz zrozumieć, drogi autorze, że przy tym wszystkim nie mam czasu już zastanawiać się, czy krytykując Twoje dziecko przypadkiem nie ranię Twoich uczuć. Ja oceniam grę, a nie Ciebie. Nie broń się więc tak zaciekle jak mówię, że coś mi nie pasuje. Że gra jest nudna, losowa, nielosowa, krótka, długa, albo głupia[1]. Wysłuchaj mnie, skoryguj jeżeli źle zrozumiałem zasady i przemyśl. Ze mną możesz jeszcze porozmawiać. Wydawcy odeślą Twój prototyp bez słowa uwagi (najprawdopodobniej nawet nie odeślą), a klienci od razu skierują się na forum, by wyrazić swoje niezadowolenie. Wierz mi. Nie będą chcieli najpierw skonsultować się z Tobą „co poeta miał na myśli”. Zaakceptuj to, że nigdy nie będę do końca zadowolony z Twojej gry. Jeżeli chodzi o mnie to możesz ją testować w nieskończoność, aż będzie idealna. To do Ciebie należy decyzja kiedy powiedzieć stop i wysłać grę do wydawcy. Nie oczekuj też, że za każdym razem otrzymasz ode mnie konstruktywne uwagi. To ty jesteś autorem i to Ty powinieneś wiedzieć, co zrobić z grą jeżeli stwierdzę, że jest za długa.

Nie potrafię chwalić. Lubię szukać dziury w całym. Jeżeli uda mi się znaleźć błędy w Twojej grze będę się cieszył. Gdy dzięki mnie gra się zawiesi będę czuł satysfakcję. Jestem złym testerem.

Może powinienem być bardziej taktowny, zrównoważony, ostrożny w osądach i mniej skrajny w wyrażaniu swoich opinii. Jak zawodowy polityk. Tylko czy Ty wtedy drogi autorze naprawdę chciałbyś słuchać co mam do powiedzenia na temat Twojej gry?


[1] No dobra. Stwierdzenie „ta gra jest głupia” należy do innego testera Monsoon Group.

  • Jak się czyta ten wpis, to wyłania się obraz strasznego testera, który niczym smok wawelski pożerający dziewice, pochłania kolejne projekty 🙂

    Ale prawda jest taka: każdemu autorowi życzę takiego testera jak Artur. Jest surowy, skupiony na celu i nie boi się powiedzieć tego co myśli. Czekam na kolejne przemyślenia Złego Testera 😉

  • Filip Miłuński

    Arturze z mojej perspektywy jesteś aktualnie przede wszystkim testerem nieobecnym, nad czym ubolewam…

  • @MarcinKrupinski:disqus – wstydziłbyś się tak publicznie podlizywać 😉
    @filipmiuski:disqus – wierz mi, że również nad tym ubolewam. Taki okres. Jakby powiedział Forrest Gump: „Życie jest jak gra w CV. Nigdy nie wiesz co Ci się trafi.” 🙂 Mi aktualnie wypada praca-dom-praca-dom niestety.