Małe pudełko #1

Zacznę od wyjaśnienia. To nie jest blog pisany oczami projektanta gier planszowych. Żadnej gry nie wydałem, tak więc trudno nazwać mnie projektantem. Macie jednak to szczęście, że dla ZnadPlanszy pisze kilku odnoszących sukcesy projektantów i w razie takiej potrzeby na ich blogi możecie skierować swoją uwagę. Mój blog jest pisany z perspektywy osoby, która projektantem chciałaby być, ale póki co z różnych powodów jej to nie wychodzi.

Tak więc chcę zaprojektować grę planszową. Najlepiej zacząć od czegoś małego.

Jakiś czas temu w wywiadzie dla Świata Gier Planszowych Jarosław Basałyga z Egmontu zaprosił polskich autorów do współpracy przy tworzeniu serii małych gier. Ucieszyło mnie to niezmiernie, gdyż miałem mnóstwo prostych pomysłów, które mogłyby się przekształcić w małe pudełeczka. W międzyczasie życie zawodowe trochę mi się zagmatwało, ale teraz mogę wrócić do tego projektu. Założenia są proste. Małe pudełko, tanie komponenty, krótki czas rozgrywki, gra dla całej rodziny. Do tej pory ukazały się z tej serii cztery tytuły: SłowoStworki, Pirackie Skarby, Granie w Malowanie oraz Kolorowy Zawrót Głowy. Można więc sięgnąć do instrukcji, by dowiedzieć się co wydawca miał na myśli.

Wziąłem swoje notatniki. Jak każdy porządny „designer to be” pomysłów mam mnóstwo. Pomysły są tanie. Jak przestawiam umysł na ich szukanie to szybko mogę sporo wynotować. Przy szukaniu pomysłów rozróżniam dwie szkoły: wschodnią i zachodnią, ale to się nadaje na oddzielny wpis :).

Wstępnie wynotowałem dziesięć pomysłów, z których po dalszym zastanowieniu wybrałem pięć. Tymi pięcioma chcę się z Wami teraz podzielić.

Rybki

-Nie no! Nie mogę! Znowu jakieś zwierzątka! – zakrzyknie geek. No ale Egmont to wydawca głównie gier dla dzieci, a zwierzątka są przecież takie… dla dzieci. Tak naprawdę nie wiem czy nie lepsza by była piłka nożna.

Pomysł ten narodził się z połączenia Złotej Rybki, Piotrusia Pana i Gry o Tron. Teraz mam Waszą uwagę. Jak szukam pomysłów to notuję wszystko. Kiedyś mój brat miał złotą rybkę, która pływała sobie w takiej szklanej kuli. Zażartował, że złota rybka ma 5-sekundową pamięć. Dlatego jej się nie nudzi. Jak przepłynie do jednego boku to wszystko zapomina, zawraca i płynie dalej. I tak w kółko. Zapamiętałem to. Oglądając Piotrusia Pana usłyszałem zdanie: „Wróżki mają tak małe serduszko, że mogą w nim jednocześnie zmieścić tylko jedno uczucie” – do notatnika. Trzecią rzeczą była chęć wykorzystania mechanizmu równoczesnego wydawania rozkazów z Gry o Tron. Co z tego mi się urodziło?

Mamy małe akwarium-kule, w którym pływają rybki – w lewo, zawracają, w prawo, zawracają i tak w kółko. Każda ma w głowie miejsce na jedną myśl. Może to być np. jeść, zawróć, ugryź. Gracze mają swoje żetony myśli, które wkładają (tajnie) tym biednym stworzeniom do głowy. Potem odwracamy myśli, rybki wykonują rozkazy i tak w kółko. Sielanka jak to w akwarium. Zbieramy punkty za zjedzoną karmę, albo kalosza na głowie.

 

Ukrycie słonia

– Jak włożyć słonia do lodówki? (zaznacz linijkę poniżej by sprawdzić odpowiedź)

Otworzyć lodówkę, włożyć słonia, zamknąć lodówkę

– Jak włożyć żyrafę do lodówki?

Otworzyć lodówkę, wyjąć słonia, włożyć żyrafę, zamknąć lodówkę

– Król lew zwołał zebranie wszystkich zwierząt. Jedno zwierzę się nie pojawiło. Które?

Żyrafa, bo jest w lodówce

– Stoisz przed rzeką w której mieszkają krokodyle. Musisz przejść na drugą stronę. Jak to zrobisz?

Przypływasz. Krokodyle są na zebraniu u lwa

Bardzo pocieszna seria pytań na którą można nabrać parę osób. W słuchających wywołuje przez ułamek sekundy efekt wow, olśnienia, czy czegoś podobnego. Chciałem to przenieść na plansze. Szybka burza mózgów doprowadziła mnie do wniosku, że jest to bardzo trudne. Nie używam słowa niemożliwe, gdyż ogranicza kreatywność, tylko mówię sobie bardzo trudne i zostawiam problem na lepsze czasy. Na początku pomyślałem o grze na opanowanie, dokładność i szybkość myślenia. Mamy zadanie włożenia słonia do lodówki, a następnie gracze muszą jak najszybciej wypisać/zaznaczyć wszystkie czynności jakie trzeba wykonać. Niestety za bardzo mi to przypominało MaNiKi i było trudne w realizacji. Przepuściłem jeszcze raz pomysł przez swoje zwoje mózgowe i wypłynął mi element pamięciowy.

Każdy z graczy ma karty stworzeń (słoń, żyrafa, lodówka, rzeka, puszcza itd.). Następnie wykłada przed siebie daną kartę i mówi: wkładam słonia do lodówki. Wszyscy gracze to zapamiętują. Następny gracz wykłada żyrafę i mówi: wkładam żyrafę do lodówki (nie mówi jak!), następny: wrzucam lodówkę do rzeki. W którymś momencie jeden z graczy mówi „Sprawdzam!” i zadaje innemu graczowi zagadkę: włóż słonia do lodówki. Przepytywany gracz musi dokładnie opisać co robi: wyjmuje lodówkę z rzeki, otwiera , wyjmuje żyrafę, wkłada słonia, zamyka lodówkę, wrzuca do rzeki. Jak się pomyli to zgarnia karty. Wygrywa osoba, która pierwsza się pozbędzie kart.

Zrobiłem nawet prototyp tej gry, zaniosłem do Monsoona i przetestowaliśmy. Zagraliśmy może jakieś dwie rundy (3 minuty?) po czym wszystkich rozbolała głowa. Szybkość w jakim całe środowisko zaczęło się komplikować przerosło nawet najtęższe umysły testerów Monsoona. Janek wspomniał, że byłaby to fajna gra dla dzieci i koniec końcem muszę się z nim zgodzić (ja myślałem o imprezówce). Spróbuje zrobić z niej małą grę.

Obiecywałem pięć gier, a opisałem dwie. Nie spodziewałem się, że post urośnie mi do takich rozmiarów. Następne trzy pomysły opisze w oddzielnym poście, spróbuję z Waszą pomocą wybrać dwa najbardziej obiecujące, a następnie spisać wstępne zasady i zrobić szybki prototyp. Zanim się obejrzymy, za półtora roku gry będą na półkach w sklepie – terminy w branży gier planszowych są zabójcze.

0 Udostępnień